• Wpisów:459
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:46
  • Licznik odwiedzin:5 619 / 1628 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pewnie za kilka lat spotkamy się przypadkiem, wpadniemy gdzieś na siebie, może nieświadomie otrę się o twoje ramię na ruchliwym placu w mieście. Będziemy już zupełnie sobie obcy - zapomnimy o słodkich słowach na dobranoc, wszystkich wspólnych spacerach, a rozmowy z młodości wepchniemy do wielkiego pudła na strychu. Co prawda, wspomnienia będą tlić się w naszych wnętrzach, prawdopodobnie pozostanie jakiś osad na dnie serca, ale nikt z nas już nie będzie traktował tego poważnie.





 

 
Jakie to smutne. Ten ktoś nie wie, że trzymasz dla niego miejsce w sercu.





 

 
Tkwisz w czymś, nie będąc do końca pewnym czy ma to sens, nie będąc pewnym czym to jest. Szara rzeczywistość. Zagubione dusze. Jesteśmy, chociaż nie wiemy jeszcze na jak długo. Żyjemy, chociaż kiedyś i tak nas tutaj zabraknie. Życie to próba, trening wytrzymałości. Każde uczucie, każdy ruch uczy nas jak przeżyć. Każda łza czy uśmiech uświadamia, jak silni jesteśmy w swojej bezsilności. Uwierz, że wszystko jest po coś, że my jesteśmy po coś.




 

 
Życie to nie tylko zdobywanie punktów. Nieważne, ile osób do ciebie dzwoni, z kim się umawiałaś, z kim chodzisz na randki, a z kim nie. Nieważne z kim się całowałaś, jaki uprawiasz sport, ani też to, kto cię lubi. W życiu nie chodzi o to, jakie masz buty, fryzurę
lub kolor skóry. Nie chodzi również o to, gdzie mieszkasz, gdzie chodzisz do szkoły, jakie masz stopnie, ubranie albo ile pieniędzy. Nieważne także, czy masz przyjaciół, czy jesteś samotna, czy ludzie cię akceptują, czy też nie. Życie to nie tylko to.
W życiu chodzi o to kogo kochasz, a kogo ranisz. Chodzi również o to, co sądzisz o sobie. O zaufanie, szczęście i współczucie. Życie to niezłomne trwanie przy przyjaciołach i zastępowanie nienawiści miłością. Życie to unikanie zazdrości, przezwyciężanie ignorancji i budowanie zaufania. Chodzi o to co mówisz i co naprawdę masz na myśli; o to, czy cenisz ludzi za to, kim są, a nie za to, co mają. A przede wszystkim chodzi o to, by dokonywać takich wyborów, które pozwolą ci traktować ludzi z szacunkiem, w taki właśnie sposób, którego nie osiągnęłabyś innym postępowaniem. Te wybory stanowią esencję życia.




 

 
Chodziliśmy nie szukając się, ale wiedząc, że chodzimy po to, żeby się znaleźć.




 

 

Dzielić się radością, to dwa razy tyle radości. Dzielić się smutkiem, to połowa smutku.




 

 

Ona nie chciała się narzucać. On nie chciał Jej za bardzo komplikować życia sobą. Tak jakby nie wiedzieli, że znaczą dla siebie więcej niż wszystko.





 

 

"So today I was in Hallmark buying my mom a Happy Birthday card when I noticed this old man standing in front of the Valentines card section contemplating which one to get. I decide to go over and I ask him “Are you getting a Valentine’s Day for your wife?” in which he replies 'No my wife died 3 years ago from breast cancer but I still buy her roses and a card and bring them to her grave to prove to her that she was the only one that will ever have my heart'"






 

 

"Gdy idziesz na wojnę, nie chcesz mieć obok siebie najbliższego talentu. Chcesz mieć kogoś, kto będzie gotów umrzeć za Ciebie."






 

 

"To, co czuję jest dla Ciebie nieużyteczne, wiem. Ale kiedyś będziesz miała wiele rzeczy za sobą i mało przed sobą. Będziesz może szukała wśród wspomnienia jakiegoś oparcia, czegoś od czego zaczyna się rachubę lub na czym się ją kończy. Będziesz już całkiem inna i wszystko będzie inne, i nie wiem, gdzie będę, ale to nie ważne.
Pomyśl wtedy, że mogłaś mieć moje sny, i głos, i troski, i nieznane mi jeszcze pomysły, i moją niecierpliwość, i nieśmiałość, że w taki sposób mogłaś mieć świat po raz drugi. A kiedy będziesz tak myślała, nie ważne będzie, żeś nie umiała, czy nie chciała tego mieć.
Ważne będzie tylko, że byłaś moją słabością i siłą, utratą i odzyskaniem, światłem, ciemnością, bólem - to znaczy życiem...
Będziesz trwała w pyle, w który zmieni się moja pamięć zatrzymana na zawsze, silniejsza niż czas, niż gwiazdy, silniejsza niż śmierć...



"Może nie wystarczę, ale będę tuż obok."




 

 

tak mi Cię brakuje
twojego czarnego płaszcza chroniącego od wiatru
długich włosów powiewających na wietrze
i słów
tych twoich: no wiesz...




 

 

"Do widzenia, drzewom zmoczonym wrześniem, ich słońcu pełnym wspomnień.
Do widzenia, tym miłym i czułym słowom, które do mnie mówiłeś.
Nie wiem, do kogo odchodzisz, nie wiem, kto Cię całuje.
Żegnam - jest listem od Ciebie, który schowałam w sercu.
Żegnam - nie ma już nic."




 

 
"Nie zapominaj o ludziach,
że mają grypę, imieniny, małe kłopoty
nudne historyjki do opowiedzenia
przez telefon.
Nie zapominaj, chociaż
oni też nie mają czasu.
I mogą zapomnieć."




 

 

"Bo jest taka miłość,
Że mówi się: było,
A kocha się bardziej i więcej..."





 

 

"Ty jesteś niekażdy. Zawsze byłeś niekażdy."




'Jesteś pretekstem
żebym się uśmiechał
szkoda
że Cię nie mam.'





 

 
Pora roku się jedynie nie zgadza.
A tak to się wszystko zgadza.


Chyba idzie wiosna. Niedźwiedzie budzą się ze snu i może dlatego tyle się dzieje na wschodzie. Nieśmiałe, ostrożne słońce wpada przez okno do pokoju, termometr wskazuje trzynaście stopni. Nie jestem szczęśliwy, ale mogło być gorzej - teraz chociaż jest jasno. Piję jasne piwo i słucham smutnych piosenek; w kategoriach produktywności jestem gdzieś między krasnoludkiem Śpiochem, a smerfem Ciamajdą, na tym bajkowość realiów się kończy.
Mówiąc o realiach, każdego dnia zmierzając do pracy szedłem wzdłuż uliczki, w której w oknach ostatnich klatek po lewej i prawej stronie siedziały często zwierzęta. W jednym oknie na parterze po lewej stronie czarny kot z białą muszką i skarpetkami, naprzemiennie z nim (na podstawie jakiegoś wewnętrznego ustalenia lub parytetu) beżowy kundelek z wielkimi oczami. W jednym z okien prawej klatki na pierwszym piętrze patrzył na ludzi dorodny kocur, tak czarny, że czasem nie wiedziałem, czy siedzi w oknie, czy to tylko wnętrze pomieszczenia jest tak ciemne. Widok któregokolwiek z tych zwierzaków podczas pośpiesznej wędrówki do pracy był dobrą wróżbą na cały dzień. Dzisiaj krocząc ulicą nieopodal zobaczyłem na trawniku tego czarnego z białą muszką. Ktoś go przejechał i odrzucił na bok. Właściciele znajdą go jutro albo pojutrze i może za jakiś czas inny zwierzak będzie dzielił okno z beżowym kundlem. Nikt nie jest niezastąpiony - odnalezienie właściwego substytutu jest tylko kwestią czasu, widziałem na własnym przykładzie.
Znowu rozkwitną pączki i urodzą się nowe dzieci, kilka razy upijemy się na świeżym powietrzu, spalimy twarze słońcem. Kobiety będą chodzić w sukienkach, będziemy je trochę bardziej kochać. Może nawet gdzieś pojedziemy - wiatr rozwieje nam włosy na głowach wystających z okien pociągów. Będzie naprawdę dobrze raz, dwa, albo nawet trzy razy. A potem wrócimy do domów, zaczniemy szykować przetwory i ciepłe ubrania, ponownie nieprzekonani o tym, że czegokolwiek się nauczyliśmy o życiu.
Któregoś lata ktoś z nas odejdzie nagle jak ten kot i po pewnym czasie będzie tylko dwoma wyrazami, dwoma datami między gwiazdką a krzyżem. Są ludzie niepowtarzalni, nie ma niezastąpionych. Myślę o wszystkim, co mi się zdarzyło i chcę mieć nadzieję, że to nieprawda, ale przecież siedzę tu sam, piję piwo i wiem, że potrzebny jestem tylko w jednym miejscu: przy biurku, jutro, o dziewiątej rano. I idąc tam nie zobaczę już czarnego kota z białą muszką. Bez obaw, w naturze nic nie ginie. Idzie wiosna, wkrótce wszystko wydarzy się na nowo.



 

 

Któregoś dnia poznasz innego człowieka i pójdziesz za nim, a wtedy palić się będziesz ze wstydu na myśl o tym, jak głupio ze mną marnowałaś swój czas.





 

 
(...) tańczyłem z paroma przypadkowymi dziewczynami, a potem - z Tobą i przypadkowość skończyła się, bo przecież byliśmy tamtej nocy umówieni od lat."



Miałem zamiar podejść do Ciebie i zapytać, czy masz wolny wieczór, ale uświadomiłem sobie, że wieczór to za mało, więc chciałbym zapytać od razu, czy masz dla mnie wolne całe swoje życie.



 

 

Anioł był pod wrażeniem. - Jesteś Panie geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewające. - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Maja dzieci, przezwyciężaja trudnosci, dzwigaja ciężary, ale obstaja przy szczęsciu, miłosci i radosci. Usmiechaja się kiedy chca krzyczeć, spiewaja kiedy chca płakać, płacza kiedy sa szczęsliwe i smieja się kiedy sa zdenerwowane. Walcza o to w co wierza, sprzeciwiaja się niesprawiedliwosci, nie zgadzaja się na "nie" jako odpowiedz, kiedy wierza, że jest lepsze rozwiazanie. Nie kupia sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Ida do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochaja bezwarunkowo, płacza kiedy ich dzieci osiagaja sukcesy i ciesza się kiedy przyjaciele odnosza sukcesy. Łamie się im serce kiedy umiera przyjaciel, cierpia kiedy traca członka rodziny, ale sa silne kiedy nie ma skad wziać siły. Wiedza, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety sa różnych wielkosci, kolorów i kształtów. Prowadza, lataja, chodza lub wysyłaja ci maile żeby powiedzieć ci, że cię kochaja. Serce kobiety jest tym co powoduje, że swiat się kręci. Kobiety robia więcej niż to, że rodza. Przynosza radosć i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiajace."





 

 
"Kiedy czasami zdam sobie sprawę z olbrzymich konsekwencji całkiem małych rzeczy, nie mogę odeprzeć myśli, że małych rzeczy nie ma."
Bruce Barton





 

 

Bóg jest obecny w każdym człowieku, który jest ci przychylny, dla którego jesteś wart trudu, który z tobą idzie i pozostaje, kiedy zapada wieczór.





 

 

dzisiaj kocham
nic więcej
nic ponad

bo
czy jest coś więcej?
czy może być coś więcej?





 

 
Wiecie co? Trzeba nauczyć się sobie przebaczać. Właściwie nie tylko sobie. Innym też. Ale przede wszystkim sobie. Trzeba zostawić za sobą te rzeczy, które były złe, te, które nam nie wyszły. Tych parę słów za dużo, te zachowania nie na miejscu. Rzeczy, które się stały - już się nie odstaną. Ale jeśli się poddamy, nie damy sobie samemu szansy... Nic się nie stanie. Będziemy non stop w tym samym miejscu, w tej samej emocjonalnej dupie.
Żyjmy ze sobą w zgodzie, pozwalajmy sobie na upadki, to normalna sprawa. Walczmy o miłość, walczmy o przyjaźń. Walczmy o samych siebie.




 

 

Nie zrobiłaś treningu? Zjadłaś całe pudełko pizzy? Nakrzyczałaś na ukochanego/mamę/siostrę/brata bez powodu? Zagryzłaś smutki całą tabliczką czekolady?
Okej. Świat się nie kończy. Teraz wstań z kolan i idź to napraw.

Napraw to.
Możesz!




 

 

Obiecaj mi, że nie pozwolisz by świat zabił w Tobie marzenia. Proszę obiecaj...
Spotkasz ludzi, którzy wyśmieją Cię, zadrwią z każdej Twojej myśli, będą Ci mówić, że jesteś głupi, że dla takich jak Ty nie ma miejsca. Nie wierz im. Oni w głębi duszy nadal marzą, tylko bardzo się boją. Ty trzymaj się swoich chmur, nie bój się. Marzenia spełniają się.
Obiecaj mi, że będziesz wytrwały. Wiem, że będzie Ci ciężko, wiele razy upadniesz, niekiedy nawet bardzo boleśnie. Trzeba będzie czasu, by rany zagoiły się, ale zobaczysz - zagoją się.
Pewnego dnia życie zburzy Twe plany, zawali się coś, co tak długo budowałeś. Wydawać Ci się będzie, że to koniec, że nie dasz rady. Siądź wtedy i płacz, a potem podnieś głowę i wstań. Zobaczysz, że to jeszcze nie koniec. Zaczniesz od nowa.
Obiecaj mi, że będziesz szukać. Bo przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz czuł się najsamotniejszym człowiekiem na ziemi, którego nikt nie rozumie. I zgasną wszystkie światła, stanie się noc. Popatrzysz wtedy w niebo, przeczekaj tę noc, patrząc na gwiazdy. A potem wyjdź na ulicę i szukaj. Zawsze jest ktoś, komu trzeba pomóc, kogo tylko Ty możesz odszukać, bo wiesz, co to prawdziwa samotność.
Obiecaj, że nigdy nie będziesz egoistą. I gdy pewnego ranka obudzisz się, a jedynym Twoim pragnieniem będzie, by nie wstać, już nigdy nie wstać, leż ile chcesz, ale o dwunastej wstań, by podlać kwiaty, bo bez Ciebie zginą.
Obiecaj mi, że zawsze będziesz kochać. A gdy przyjdzie taki dzień, kiedy świat się zawali, bo ktoś odejdzie z Twojego życia, pozwól mu odejść. Bez płaczu, bez niepotrzebnych słów. Spokojnie. Dopij kawę i oddaj swój czas komuś, dla kogo było Ci go do tej pory szkoda. Pozwól by inni ludzie zaznali Twej miłości.
Obiecaj mi, że zawsze będziesz sobą. A będą Cię chcieli zmienić w imię miłości, przyjaźni, rozsądku... Nie pozwól. Wiesz przecież... że Twoje serce wie, jak żyć.
Obiecaj sobie to wszystko i idź. Żyj.






 

 

Mówią, że ostatnie spojrzenie zapamiętuje się na zawsze, bo jest to ten rodzaj zbliżenia, który niejako pozwala sobie na dokonanie operacji na otwartym sercu. Uśmiechasz się, aby chwilę później schować twarz w dłonie, oczywiście dopiero wtedy, kiedy druga osoba wyjdzie, już na zawsze opuści twoje życie. Być może każda znajomość to w zasadzie suma uśmiechów. Spotykasz kogoś i już od pierwszej chwili wiesz, że spełni jakąś znaczącą rolę w twoim życiu, tylko po to, aby po kilku latach wyleciał z niego z hukiem. Wtedy właśnie dowiadujesz się już na pewno, że nie ma nic na zawsze. Prawdopodobnie tracisz siłę na jakąkolwiek kolejną próbę, bo po co, skoro i tak skończy się tak samo. No, nie łudź się, przecież doskonale wiesz, że tak będzie. Zawsze kiedy kogoś poznajesz, już w tym momencie, zaczynasz go tracić. I ciężko jest zrozumieć, że ta osoba była tylko przystankiem. Nie, nie łudź się teraz, że gdzieś tam jest ktoś, kto jednak zostanie na zawsze. To się po prostu nie zdarza. No chyba, że do końca życia chcesz być niewolnikiem drugiej osoby, bo ktoś musi w długotrwałej relacji stracić samego siebie, wiecznie pójść na kompromis.
Kiedy ostatni raz na nią spojrzał, z tym samym uśmiechem na ustach, co przed laty, kiedy go poznała, poczuła, jak historia zatacza swoje koło. Wiedziała już, że nie ma nic na zawsze, że on po prostu musi odejść, a jednak nie mogła się z tym pogodzić. Straciła tyle lat, aby wreszcie zrozumieć, że on właściwie nigdy nie należał do niej, nigdy nie kochał. Zamknęła za nim drzwi, tak jak zamyka się pewien rozdział w powieści. Tylko, że tym razem dobitnie czuła, że już nic jej więcej nie czeka. Była już zmęczona udawaniem, że wierzy w ludzi, szczęście, miłość i inne bzdury. Poczuła pustkę, która już na zawsze miała pozostać jedyną towarzyszką jej życia. Poza nią nie miało być w nim nikogo. A pustka była nieuleczalna, ponieważ mając swój początek w sercu wkrótce rozprzestrzeniła się na całe ciało, szczególnie wżerając się w skołataną duszę. To nie jest ta historia, w której koniec bywa nowym początkiem. Bo poza nią rzeczywiście nie było już niczego innego. Pogodzenie się z losem nie było w jej stylu.






 

 

Ukochana ja wrócę, wierz,
Choćbym świat miał zwiedzić wzdłuż i wszerz,
Moja miłość jest silniejsza niż wojna,
A więc ufaj, ufaj mocno, bądź spokojna,
A gdy wrócę pewnego dnia,
W drzwi zapukam, spytasz: Kto to?
Powiem: Otwórz, to ja,
Więc, gdy płakać, miła, chcesz,
Szepnij tylko: Boże strzeż,
Bo ja wrócę, ukochana, wierz!